Sokół Adamów w Lidze Okręgowej…Czas na podsumowanie i podziękowania.

Emocje po ostatnim meczu w IV lidze jak i spadku do ligi okręgowej powoli opadły… Co prawda walka o pozostanie w lidze trwała aż do ostatniej kolejki i warto podziękować zawodnikom za zaangażowanie, emocje i włożoną pracę by pozytywnie pokazać się na szczeblu IV ligi bo jednak nie byliśmy chłopcami do bicia jak wielu kibiców określało nas w ten sposób i nie wierzyło w możliwości klubu jak i zawodników/ W wielu spotkaniach nie odbiegaliśmy umiejętnościami i brakowało po prostu szczęścia, które również w piłce trzeba mieć. Były również mecze w których nasz zespół nie miał nic do powiedzenia i ciężko było nawiązać jakąkolwiek walkę. Mowa tutaj o pojedynkach np. z Mistrzem IV Ligi Lubelskiej Stalą Kraśnik czy Hetmanem Zamość. „Rosoły” zajęli 14 miejsce z dorobkiem 19 punktów i zajęli przedostatnią lokatę. Podziękowania składamy trenerom Dariuszowi Dziewulskiemu i Zbigniewowi Sławomirowi Kozłowskiemu. Słowa uznania należą się również byłemu prezesowi Zbigniewowi Madoniowi oraz aktualnemu prezesowi Robertowi Cąkała  wspieranych przez Mirosława Zdunka, Grzegorza Goliana, Patryka Nowickiego, Henryka Nowickiego, ks. Tadeusza Lamenta i wielu innych. Podziękowania należą się również sponsorom, których bogatą listę prezentowano co mecz, dla władz samorządowych za przychylność oraz dla instytucji, które zgodziły się współorganizować zawody. Mamy nadzieję że piłkarze w 2019 r na 70 urodziny Sokoła Adamów sprawią sobie oraz wszystkim kibicom adamowskiego klubu prezent w postaci rychłego powrotu na wojewódzkie boiska. A niżej prezentujemy statystyki klubu w IV lidze.

Statystyki Sokoła Adamów w IV Lidze Lubelskiej Sezonu 2017/2018

Rozegrane mecze – 30

Liczba Wygranych – 5

Liczba Remisów – 4

Liczba Porażek – 19

Zwycięstwa na własnym obiekcie – 1

Remisy na własnym obiekcie – 3

Porażki na własnym obiekcie – 10

Zwycięstwa na wyjeździe – 4

Remisy na wyjeździe – 1

Porażki na wyjeździe – 9

Zdobyte Bramki – 34

Stracone bramki – 74

Strzelcy Bramek Sokoła Adamów :  7 goli – Karol Borkowski, 4 gole – Mateusz Baran, Marcin Dzido, Damian Zdunek, 3 gole – Kamil Bogucki, Sylwester Buga, Adam Wiraszka, 2 gole – Bartłomiej Goździołko, 1 gol – Marcel Grochowski, Michał Łukasik, Marcin Sokołowski, Paweł Szlaski

Z EKO na „Piątkę”… Sokół spada z IV Ligi

W ostatnim meczu IV Ligi sezonu 2017/2018 Sokół pewnie pokonał na własnym boisko EKO Różankę aż 5:0. Niestety to zwycięstwo nie dało klubowi utrzymania w lidze gdyż MKS Ryki pokonały na wyjeździe Roztocze Szczebrzeszyn 3:5 i to właśnie oni pozostali w IV Lidze. Bramki dla Sokoła strzelali : 2x Marcin Dzido, Mateusz Baran, Karol Borkowski, Kamil Bogucki.

Sokół Adamów – Eko Różanka 5:0 (2:0)

Bramki: Mateusz Baran 23′, Marcin Dzido 33′, 54′ (rzut karny), Kamil Bogucki 70′, Karol Borkowski 75′

Sokół: Osial – K. Nowicki (55′ Cydejko), Szlaski (75′ Gromysz), Szymański, Mac. Baran (70′ Łukasik) – Mat. Baran, Buga (62′ Goździołko), Strzyżewski, Bogucki – Borkowski, Dzido (60′ Zdunek).

Eko: Witkowski – Prus, Żakowski, Jędrzejuk, Bartnik – Waniowski, Błaszczuk, Walaszek, J. Gołąb – Więcaszek, Magdysz (57′ Wieliczuk).

Żółte kartki: Marcin Dzido – Wojciech Więcaszek, Patryk Błaszczuk
Sędziował: Marcin Kluk (Zamość).

KOMENTARZE TRENERÓW

Zbigniew Sławomir Kozłowski: – Sytuacja się odmieniła. Zawsze to my jeździliśmy na mecze z jednym rezerwowym, a teraz to Eko Różanka przyjechało w bardzo okrojonym składzie. Przy takiej pogodzie, zespół, który gra bez zmian, nie ma żadnych szans. Tak się działo u nas przez jakieś sześć spotkań. Tym razem spokojnie mogliśmy dyrygować składem. Należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Rywalom nie zależało tak bardzo, jak nam. Chłopcy dali z siebie bardzo dużo, ale MKS Ryki pokazał, że w kilka minut można strzelić trzy gole. Jesteśmy tym troszkę zdegustowani, bo to jest coś nieprawdopodobnego. Należy jednak zostawić te dywagacje. Stało się, jak się stało. Sami jesteśmy sobie winni. Kiedy mieliśmy pełny skład, potrafiliśmy wygrywać. Czasem nie było po prostu kim grać. Umiemy grać, bo pokazaliśmy, że fajnie nam to wychodzi, ale co z tego? Wszystko na nic. 

Jarosław Romaniuk: – W tym meczu byliśmy chyba na wakacjach. Przez dwadzieścia minut prowadziliśmy grę. Można powiedzieć, że graliśmy w dziadka z Sokołem Adamów. Rywale zaczęli strzelać gole i nagle zrobiło się 0:3. Od kiedy zostały wypełnione zadania wyznaczone przez klub, czyli zdobycie Pucharu Polski ChOZPN i utrzymanie w IV lidze, zeszło z nasz powietrze. Niestety, w tym spotkaniu byliśmy bezradni. W dodatku mieliśmy bardzo okrojony skład, bo na tę konfrontację udaliśmy się zaledwie w dwunastu.

Mecz ostatniej szansy…

Już 9 czerwca (sobota) o godzinie 17.30 na stadionie przy ul. Targowej 25 Sokół rozegra swoje ostatnie spotkanie w ramach IV Ligi Lubelskiej sezonu 2017/2018. Rywalem „Rosołów” będzie drużyna SPS EKO Różanki. Czy to będzie pożegnalne spotkanie z IV Ligą ? Tego nie wiem… Wszyscy którzy przynajmniej trochę interesują się naszym klubem oraz IV ligą doskonale wiedzą że jest szansa by klub z Adamowa pozostał na IV – ligowym szczeblu rozgrywek. Jednak aby tak się stało muszą spełnić się trzy warunki otóż : 1. Sokół MUSI zdobyć komplet punktów w mecz z EKO. 2. MKS Ryki muszą przegrać wyjazdowy mecz z Roztoczem Szczebrzeszyn. 3. MKS Podlasie Biała Podlaska musi utrzymać się w III lidze (A jest duża szansa by tak się właśnie stało). Nawet najstarsi górale wiedzą iż piłka nożna jest nieobliczalną dyscypliną sportową i wszystko może się wydarzyć. Mamy nadzieję że wspomożecie zespół swoją obecnością na stadionie i razem dotrzemy do celu jakim jest utrzymanie w lidze. ZAPRASZAMY wszystkich kibiców !

 30 kolejka IV ligi Lubelskiej

 LKS Sokół Adamów – SPS EKO Różanka

📆 09.06.2018

🕓 17:30

 Stadion w Adamowie przy ul.Targowej 25

Link do wydarzenia na Facebooku : https://www.facebook.com/events/240809503168736/

Powiślak górą w meczu z Sokołem…

W 29 Kolejce IV Ligi Lubelskiej „Rosoły” udali się do Końskowoli gdzie podejmowali miejscowy Powiślak. Mecz zakończył się wynikiem 4:1 dla gospodarzy, jedyną bramkę dla naszej drużyny zdobył Karol Borkowski. Sokół jest coraz dalej od utrzymania w lidze aczkolwiek wszystko jeszcze jest możliwe. Otóż adamowianie muszą wygrać w ostatnim meczu z EKO Różanką, Roztocze Szczebrzeszyn musi pokonać MKS Ryki i na III ligowym szczeblu ligi musi utrzymać się MKS Podlasie Biała Podlaska. Taki obrót sprawy da Rosołom utrzymanie.

KOMENTARZE TRENERÓW

Łukasz Giza: – Wszystko udało się zgodnie z planem. Wygraliśmy 4:1, ale mogliśmy strzelić jeszcze o wiele więcej bramek. Chcieliśmy się pożegnać zwycięstwem z własnymi trybunami w tym sezonie. Wiadomo, były w tym meczu lepsze i gorsze momenty, ale ogólnie nie mamy na co narzekać. Rywale walczyli i tej walki na pewno nie wolno im odmówić. Uważam jednak, że to właśnie umiejętności czysto piłkarskie zadecydowały o tym, że ten mecz wyglądał tak, a nie inaczej. Szybko zdobyliśmy pierwszego gola, parę minut później następnego. Piłkarsko z pewnością byliśmy drużyną o wiele lepszą. Natomiast powtórzę jeszcze raz: chłopakom z Adamowa w żadnym wypadku nie można zarzucić braku ambicji. Trzymam kciuki za to, żeby powalczyli w ostatnim meczu ligowym i zdobyli punkty, dzięki którym może się utrzymają. My cieszymy się ze zwycięstwa i myślimy już o ostatnim meczu, kiedy to pojedziemy do Kraśnika.

Zbigniew Sławomir Kozłowski: – Graliśmy z zespołem, który jest przygotowany: biega, ma siłę, ma kondycję i trenuje cztery razy w tygodniu. Widać było, że to drużyna, która traktuje piłkę poważnie. Trudno więc się z nimi porównywać. Uczciwie powiem, że gdyby nie Norbert Osial, to przegralibyśmy zdecydowanie wyżej. Wyczyniał niemożliwe rzeczy w bramce. Może gole rywali były trochę dziwne, ale oceniając realnie to, co działo się na boisku, to nie było żadnej szansy, żebyśmy zawalczyli choćby o punkt. Najpierw moi zawodnicy zagapili się przy rzucie rożnym. Praktycznie sami weszli sobie do bramki. Później zawodnik z Końskowoli minął czterech graczy i strzelił do pustej. Po przerwie fajnego gola zdobył głową Karol Borkowski, ale to było z naszej strony wszystko. Jeżeli dopisze nam szczęście w ostatnim meczu, to wyprzedzimy MKS Ryki i się utrzymamy. Wypada nam rano pójść na mszę i modlić się, żebyśmy wygrali z Eko i żeby Podlasie się utrzymało. Mogę powiedzieć, że przynajmniej ja dam na mszę.

Powiślak Końskowola – Sokół Adamów 4:1 (2:0)

Bramki: Patryk Grzegorczyk 18’, Jakub Wankiewicz 32’, Mateusz Kłyk 66’, Damian Kopeć 77’ – Karol Borkowski 57’

Powiślak: Zolech – Wankiewicz, Grzegorczyk, Kędra, Leszczyński – Dudkowski (54’ Banaszek), Miazga (63’ Kopeć), Fularski (46’ Mietlicki) – Pięta, Sułek (46’ Kłyk), Przychodzień (46’ Kamola).

Sokół: Osial – Bogucki, Gromysz, Strzyżewski, K. Nowicki – Mat. Baran (70’ Cąkała), Buga, Mac. Baran (80’ Zdunek), Sokołowski – Borkowski, Dzido.

Żółte kartki: 
Widzów: 100  
Sędziował: Konrad Łukiewicz (Zamość)

https://lubsport.pl/iv-liga-pilka-nozna/powislak-nie-zawiodl-w-ostatnim-domowym-meczu-sokolowi-pozostala-modlitwa

Bez punktów w Lublinie.

W 27 Kolejce nasza drużyna mierzyła się w Lublinie z miejscową Lublinianka. Na stadionie przy ul.Alej Zygmuntowskich niestety nie doszło do niespodzianki, gospodarze pewnie pokonali „Rosołów” 3:1 choć zwycięstwo nie przyszło im łatwo. Sokół na to spotkanie pojechał w mocno okrojonym składzie. Trener Kozłowski nie mógł skorzystać z kilkunastu zawodników. Do końca sezonu zostało już tylko 3 mecze a sprawa spadku nie jest jeszcze do końca rozstrzygnięta. Jeśli Sokół marzy o utrzymaniu w IV lidze musi zacząć punktować. A już w środę jest szansa na zdobycie punktów. Do Adamowa zawita zespół z Werbkowic. Początek meczu o godzinie 17.00 Zapraszamy !

Lublinianka – Sokół Adamów 3:1 (1:0)

Bramki: Paweł Bielak 26′, 58′, Jarosław Milcz 76′ – Bartłomiej Goździółko 67′

Lublinianka: Mucha – Dzyr (65′ Kośka), Stępień, Ptaszyński (46′ Skoczylas), Myszka – Morenkov (65′ Baran), Kamola (46′ Sobiech), Bogusz (75′ Kozioła), Bielak, Duduś – Milcz.

Sokół: Osial – Bogucki, Szymański (46′ Dzido), Gromysz, K. Nowicki – Cydejko, Buga, Goździołko, Borkowski, Sokołowski – Strzyżewski.

Żółte kartki: Damian Kamola, Damian Kuzioła – Sylwester Buga

Sędziował: Marcin Kluk (Zamość).

 

KOMENTARZE TRENERÓW

Grzegorz Białek: – Najważniejsze dla nas przed tym spotkaniem było zwycięstwo i cel ten został zrealizowany. Strzeliliśmy trzy bramki, mogliśmy więcej. Niepotrzebnie tylko straciliśmy gola. Pierwsza połowa może nie była porywająca w naszym wykonaniu. Prowadziliśmy 1:0 po bramcePawła Bielaka i chwilę później wynik powinien podwyższyć Jarek Milcz, ale piłka po jego strzale uderzyła w słupek. Druga część meczu należała już do nas. Przeprowadziliśmy pięć zmian, rywale jedną i opadli z sił, co było widoczne. 

Zbigniew Sławomir Kozłowski: – Rozegraliśmy całkiem niezły mecz. Z różnych powodów nie miałem dziś do dyspozycji bardzo wielu zawodników. Pojechaliśmy do Lublina w żenująco wąskim składzie, dlatego obawialiśmy się tego spotkania. Gospodarze lepiej operowali piłką, ale my swoje szanse także mieliśmy. Przy stanie 2:1 Kamil Bogucki próbował strzelać i gdyby to weszło, to pojedynek byłby ciekawszy. Mimo porażki możemy być zadowoleni, bo postawiliśmy się Lubliniance. Rywale mieli kogo zmienić i dzięki temu dodali sobie jakości i siły. Zaprezentowaliśmy się przyzwoicie, a jak wiadomo, trudno nam się porównywać z tą ekipą. Gdyby w naszych szeregach było dzisiaj dwóch obrońców, którzy są jednymi z najlepszych zawodników w naszym zespole, to może byśmy nawiązali równorzędne starcie z przeciwnikiem. Mowa o Pawle Szlaskim i Damianie Zdunku. Mamy przed sobą jeszcze kilka meczów z rywalami, którzy są w naszym zasięgu, więc liczę na to, że w nich zaskoczymy. Kibice mówią, że Sokół Adamów to wiejski zespół, lecz gra przyzwoicie, wiec z tego mogę się cieszyć. Martwi mnie to, że z tego nie ma punktów.

/lubsport.pl

https://lubsport.pl/pilka-nozna-2/sokol-polegl-w-lublinie-rosoly-coraz-blizej-okregowki

Stadion w Adamowie nadal zaczarowany… Przegrywamy z Rykami.

W ramach 26 kolejki IV ligi Lubelskiej Rosoły mierzyły się u siebie z MKS – em Ryki. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:2 dla przyjezdnych. Jedyną bramkę dla gospodarzy zdobył Damian Zdunek. Strata punktów w tym meczu komplikuje sprawę utrzymania się Sokoła w IV – ligowych rozgrywkach.  Po 26 rozegranych meczach zajmujemy 14 miejsce. Do końca sezonu pozostały jeszcze 4 kolejki i Adamowianie muszę pokusić się o punkty jeśli chcą zostać w IV lidze. W następnej kolejce Sokół zmierzy się na wyjeździe z Lublinianką Lublin. 

Sokół Adamów – MKS Ryki 1:2 (0:2)

Bramki: Damian Zdunek 70’ – Bartłomiej Bułhak 16’ (rzut karny), Dominik Szymanek 17’

Sokół: Osial – Szymański (65’ Strzyżewski), Zdunek, Szlaski (60’ Goździołko), Mac. Baran – Mat. Baran (82’ K. Nowicki), Sokołowski, Buga, Bogucki, Hołownia (56’ Gromysz) – Borkowski.

MKS: Troshupa – Banach (62’ Łukasik), D. Osojca, Leonarcik, Gąska – Cieślak, Wasilewski, Gransztof, Kopczyński (88′ Szlendak), Szymanek (80’ P. Osojca) – Bułhak (76′ Mateńka).

Żółte kartki: Mateusz Baran, Damian Zdunek – Michał Mateńka, Paweł Osojca
Czerwona kartka: Maciej Baran 83’ (za faul)
Niewykorzystany rzut karny: Adrian Kopczyński 84’ (obrona bramkarza)
Widzów: 250
Sędziował: Łukasz Woliński (Lublin).

Pomeczowe Komentarze :

Zbigniew Sławomir Kozłowski: – Kolejny rzut karny, który ustawił mecz. To już czwarta jedenastka, jaka w ostatnim czasie jest dyktowana dla drużyny przeciwnej. Poza tym nie wykorzystujemy stuprocentowych sytuacji. Jak się ich nie strzela, to się nie wygrywa meczu. Po drugie, jeśli trenuje się tak mało, jak my, to też ciężko o sukcesy. To jest cała przyczyna. Jedno powoduje drugie. Jeśli się mało trenuje, to nie strzela się bramek, natomiast – abstrahując od rzutów karnych – jeśli się trenuje więcej, to wykorzystuje się sytuacje i wygrywa mecz. W tym zespole wszystko jest pięknie, tylko chłopcy nie mają nawyku trenowania. Mnie ciężko jest to zmienić i wynika to z różnych przyczyn. W ostatnim czasie miałem taką sytuację, że trzech na czterech obrońców w ogóle nie trenowało w tym tygodniu. Bramkarz pracuje w takiej instytucji, że jest usprawiedliwiony. Ci ludzie musieli grać, bo nie miałem kogo wystawić. Ciężko jest zatem wymagać od nich, aby grali poprawnie. Zawsze ktoś wytnie jakiś numer. Tak było również w tym meczu. Zaaplikowaliśmy sobie niepotrzebnego karnego. Zawodnik gości był odwrócony tyłem do bramki i został delikatnie podcięty, ale myślę, iż ta jedenastka była dość dyskusyjna. Drugą bramkę straciliśmy po błędzie bramkarza i środkowego obrońcy. Damian Zdunek strzelił dla nas gola, bo zmuszony byłem zrobić roszadę, w której przesunąłem jednego ze środkowych obrońców do ataku. Chciałem, abyśmy za wszelką cenę zdobyli bramkę. Oprócz tego gola mieliśmy trzy stuprocentowe sytuacje, które jak to mawiam, strzeliłbym w swoich starych sandałach. Podziwiam ambicję chłopców z Ryk, bo to młodzi ludzie, którzy bardzo mi zaimponowali swoją grą i nie spodziewałem się, że tak to się potoczy z ich strony. Wydaje mi się, iż to oni bardziej chcieli wygrać to spotkanie. Chciałem pogratulować trenerowi Pawłowi Wardzie, bo w całym tym pomeczowym zamieszaniu nie zdążyłem tego zrobić. Chłopcy z MKS-u zostawili tyle zdrowia, że naprawdę jestem dla nich pełen uznania.

Grzegorz Golian (kierownik Sokoła Adamów): – Zaczęliśmy dobrze, przeważaliśmy. Rywale raz przedostali się w nasze pole karne. Jeden z ich zawodników ograł Pawła Szlaskiego przy linii bocznej boiska i wycofał piłkę do kolegi. Ten był ustawiony tyłem do bramki, ale Damian Zdunek go skosił. Przeciwnicy dostali rzut karny i strzelili na 1:0. Ledwo zaczęliśmy od środka, a już straciliśmy drugą bramkę. Szlaski chciał wybijać piłkę, ta odbiła się od ich napastnika. Norbert Osial niepotrzebnie wybiegł z bramki. Goście przejęli piłkę i przelobowali go z 30 metrów. W ciągu minuty tracimy dwa gole. Czterech kluczowych zawodników zrobiło tak karygodne błędy indywidualne, że nie wiem, czy podobne zdarzą im się przez najbliższy rok. W końcówce pierwszej połowy Karol Borkowski nie strzelił gola w sytuacji sam na sam z bramkarzem. W drugiej połowie postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Mieliśmy okazje, ale nic nie udało się wpakować do siatki. W końcówce Norbert wybronił karnego. Ale to już nam nic nie dało. To był typowy mecz walki. Byliśmy dużo lepsi, ale daliśmy rywalom dwa prezenty. Zablokowaliśmy się ze strzelaniem bramek. Dopiero gdy nasz stoper (Damian Zdunek – przyp. red.) zagrał w ataku, to zdobyliśmy gola.

Paweł Warda: – Każdy zdawał sobie sprawę z tego, że jest to ważny mecz zarówno dla Adamowa, jak i dla nas. Było dużo emocji od początku do końca spotkania. Szybko strzeliliśmy dwie bramki, bo w ciągu minuty. Potem mogliśmy się skupić na defensywie. Gospodarze mieli w pierwszej połowie stuprocentową sytuację, ale strzał obronił Jacek Troshupa. W drugiej połówce powinniśmy zamknąć mecz, bo to my mieliśmy trzy stuprocentowe okazje. Najpierw w sytuacji sam na sam Adrian Kopczyński nie trafił w bramkę. Później Bartłomiej Bułhak wyłożył piłkę Krzysztofowi Gransztofowi, a ten z piątego metra strzelił obok bramki. Następnie gospodarze zdobyli gola po dalekiej wrzutce w pole karne. Zrobiło się nerwowo. Potem mieliśmy rzut karny, ale go nie wykorzystaliśmy. Trzeba było drżeć do końca o wynik, bo długie piłki drużyny przeciwnej robiły – brzydko mówiąc – kocioł w naszym polu karnym. Dowieźliśmy zwycięstwo do końca i z tego się cieszymy. Po dwóch zwycięstwach chłopcy z pewnością są bardziej zmobilizowani, żeby dalej walczyć o punkty.

/lubsport.pl

https://lubsport.pl/iv-liga-pilka-nozna/dzialo-sie-w-adamowie-bialo-zieloni-rozstrzygneli-mecz-w-minute

Minimalna porażka z Ładą…

W ramach 25 kolejki IV Ligi Lubelskiej Rosoły na wyjeździe minimalnie przegrali z miejscową Ładą 1:0. Jedyną bramkę w tym meczu strzelił Jurij Perin.

Łada 1945 Biłgoraj – Sokół Adamów 1:0 (0:0)

Bramka: Jurij Perin 57’

Łada: Szawara – Mielniczek, Kuliński, Chmura, Myszak – Nawrocki (60’ Misiarz), Birut, Oleksiuk, Rataj, Dycha (90+1’ Dziurdza) – Perin.

Sokół: Osial – Cydejko, Zdunek, Gromysz, K. Nowicki – Cąkała (60’ Grochowski), Szymański, Buga, Sokołowski, Bogucki – Borkowski.

Żółte kartki: Dariusz Kuliński, Jurij Perin – Sylwester Buga, Mateusz Cydejko
Widzów: 
100
Sędziował: 
Piotr Kawiński (Chełm). 

 

POMECZOWE KOMENTARZE

Robert Cybart (kierownik Łady 1945 Biłgoraj): – Mieliśmy szansę, by wygrać okazalej, ale jeszcze trochę razimy nieudolnością. Jura Perin miał 2-3 okazje, poza tym próbowali Damian Rataj czy Marcin Dycha. Ale albo bramkarz był na posterunku, albo piłka mijała bramkę. Mogliśmy podwyższyć na 2:0. Wtedy inaczej by się grało. A tak momentami robiło się nerwowo, bo wiadomo, że 1:0 to – powiedzmy – średnia przewaga. Jeden niepotrzebny błąd mógł sprawić, że byłoby pozamiatane. Przeciwnicy dążyli do wyrównania. Byli zmęczeni, ale mimo to starali się nam zagrozić. Końcówka meczu była nawet ze wskazaniem na nich. Nie spuścili głów po stracie bramki, tylko walczyli, a z takimi drużynami gra się ciężko. Nie było to porywające spotkanie w naszym wykonaniu. Cóż, czasem zdarzają się też takie mecze. Najważniejsze są zdobyte trzy punkty, które są nam bardzo potrzebne. Do tego brak kontuzji i czyste konto. Teraz czekają nas ciężkie mecze: ze Stalą i za dwa tygodnie prestiżowe derby z Hetmanem.  

Grzegorz Golian (kierownik Sokoła Adamów): – Była szansa na to, żeby zgarnąć punkty. Już w drugiej minucie mieliśmy setkę, ale nie wykorzystał jej Damian Szymański. Z dwóch metrów trafił w bramkarza. Była jeszcze próba dobitki, ale bez skutku. Później do pustej bramki nie trafił Sylwester Buga. Źle złożył się do tego strzału. Zamiast plasować, to za bardzo się odchylił i wywrócił, przez co nie strzelił. To były nasze stuprocentowe okazje w pierwszej połowie. W drugiej odsłonie to rywale strzelili gola w 57. minucie, a nam trochę posypała się gra. Przycisnęliśmy ich jeszcze w końcówce, ale cóż – nie udało się. Prześladują nas kontuzje. Dlatego dokonaliśmy tylko jednej zmiany. Marcel Grochowski zmienił Rafała Cąkałę w 60. minucie. Kontuzjowani są Mateusz i Maciek Baran oraz Paweł Szlaski. Poza tym Bartka Goździołko i Alberta Strzyżewskiego wykluczyły sprawy osobiste. I tak dobrze, że udało się uzbierać skład na ten mecz. 

A już w przyszłą niedzielę Rosołów czeka arcyważne spotkanie z MKS-em Ryki. Mecz zaplanowany jest na 20 maja godz. 17:00 Stadion przy ul. Targowej 25.

https://lubsport.pl/iv-liga-pilka-nozna/lada-podtrzymuje-dobra-passe

Zapowiedź 25 kolejki IV Ligi Lubelskiej. Łada – Sokół.

ŁADA 1945 BIŁGORAJ – SOKÓŁ ADAMÓW (13 maja, 16:00)

  • Stadion OSiR w Biłgoraju (ul. Targowa 15)
  • Sędzia: Piotr Kawiński (Chełm)

Liczba meczu: 11

Do tej minuty z meczu przeciwko Roztoczu będą chcieli nawiązać podopieczni Zbigniewa Sławomira Kozłowskiego. Wtedy bramkę zdobył Maciej Baran. W maju Sokół jeszcze nie ukąsił żadnego rywala.

SPRAWOZDANIE Z BIŁGORAJA: NA WIOSNĘ WSZYSTKIM GRA SIĘ TRUDNIEJ

Robert Cybart (kierownik Łady 1945 Biłgoraj): – Zabraknie u nas Arka CzokaPawła Sobótki iMariusza Szarlipa. Arek i Paweł wypadli za kartki. W piątek będzie wiadomo, jaką karę Arek otrzyma za niesportowe zachowanie w środowym meczu z Kłosem. Nie mamy żadnych kontuzji, wszyscy są zdrowi. Mimo tych ubytków będziemy walczyli o trzy punkty. Wierzę w to, że je zdobędziemy. Do każdego meczu podchodzimy z jednakowym nastawieniem. Nie sortujemy klubów na lepsze i gorsze. Sokół jest teraz inną drużyną, niż był jesienią. Jak to mówią: nowa miotła dobrze zamiata. Wydaje mi się, że na wiosnę wszystkim gra się trudniej, bo każdy stara się, żeby utrzymać się w lidze. Dlatego nie ma co wróżyć i zastanawiać się nad siłą przeciwnika, tylko trzeba skupić się na własnych założeniach i grać o swoje.

Nie zagrają: Arkadiusz Czok (pauza za czerwoną kartkę), Paweł Sobótka (pauza za czwartą żółtą kartkę), Mariusz Szarlip (sprawy osobiste)

SPRAWOZDANIE Z ADAMOWA: NAJWAŻNIEJSZE JEST SERDUCHO

Grzegorz Golian: – W przedostatnim meczu Michał Stępniak dość poważnie uszkodził sobie staw skokowy. Nie ma więc szans, żeby wystąpił w tym meczu. Ale za to do gry wraca Adrian Hołownia. Kilku zawodników narzeka na lekkie urazy, ale ich występ nie jest w żaden sposób zagrożony. Łada Biłgoraj to typowy zespół środka tabeli. Jeżeli udało nam się nawiązać walkę w meczu wyjazdowym z Tomasovią i u siebie z Lewartem, to czemu mamy się obawiać Łady? Jedziemy do Biłgoraja, żeby powalczyć. Patrzymy na ten mecz pod kątem własnego zespołu, a nie rywali. Bo co z tego, że pokryjemy dwoma zawodnikami jednego rywala, jeśli inny strzeli nam gola? To jest bez sensu. Zagramy tak, jak zmusi nas do tego sytuacja meczowa. Boisko wszystko zweryfikuje. Najważniejsze jest serducho, serducho i jeszcze raz serducho!

Nie zagra: Michał Stępniak (uraz stawu skokowego), Marcin Dzido (uraz stawu kolanowego), Maciej Baran (uraz pachwiny)

Występ zagrożony: Michał Łukasik (sprawy zawodowe).

 

https://lubsport.pl/iv-liga-pilka-nozna/bitwa-przy-parkowej-zapowiedz-25-kolejki-iv-ligi-lubelskiej

Porażka z Lewartem…

Sokół Adamów – Lewart Lubartów 0:2 (0:1)

Bramki: Bujak 30′ (k), Zuber 68′

Sokół: Osial – Cydejko (57′ Dzido), Zdunek, Szymański, K. Nowicki (83′ P.Nowicki), Bogucki, Sokołowski, Gromysz (67′ Grochowski), Strzyżewski, Mat. Baran (46′ Mac. Baran), Borkowski.

Lewart: Parzyszek – Pokrywka, Turewicz, Ponurek (73′ Terlecki), Michna, Adamczuk (55′ Iskierka), Piasek, A.Pikul (46′ Sikora), D.Pikul, Bujak (81′ Dunda), Zuber.

Żółte kartki: –
Sędziował: Marcin Kluk (Zamość).

W następnym meczu nasza drużyna uda się do Biłgoraja gdzie podejmie miejscową Ładę. Spotkanie zaplanowane jest na 13 maja na godz. 16:00.

KOMENTARZE TRENERÓW

Zbigniew Sławomir Kozłowski: – Żeby amatorzy wygrali z zawodowcami, to musi się połączyć parę czynników. Jednym z nich bez wątpienia jest szczęście. Niestety, tego elementu dzisiaj nie mieliśmy po swojej stronie. Sędzia pospieszył się z podyktowaniem rzutu karnego, bo delikatnie mówiąc, był on z kapelusza. Drugą bramkę straciliśmy pierwszy raz w tej rundzie po błędzie bramkarza. Uważam, że wcale nie musieliśmy tego meczu przegrać. Oczywiście Lewart Lubartówbył lepszym zespołem i prowadził grę, ale klarownych sytuacji sobie nie stwarzał. Do ekip z górnej części tabeli trochę nam brakuje, zwłaszcza w przygotowaniu ogólnym. Odczuwamy również brak Pawła Szlaskiego, który jest mocnym punktem naszej obrony. Nie nastawialiśmy się jednak na to, że starcie z Lewartem będzie dla nas z gatunku tych o życie. Te dopiero przed nami. Nie ma co na pewno robić tragedii po tej konfrontacji.

Łukasz Mierzejewski:  Jestem bardzo zadowolony po tym meczu. W spotkaniu z Sokołem Adamów pokazaliśmy dojrzałość w grze. Moim zdaniem byliśmy dzisiaj zdecydowanie lepszą drużyną. Udokumentowaliśmy to dwiema bramkami. Oczywiście mogło być ich więcej na naszym koncie, ale przecież nie zawsze wszystko wpada. 

 

/lewartlubartow.com, lubsport.pl

 

Porażka z „rezerwami” Górnika.

Sokół przegrał na głównym boisku w Łęcznej z „rezerwami” Górnika 7:1. Nie ma co się dziwić, zespół gospodarzy był wzmocniony zaciągiem z pierwszej drużyny, w meczu wystąpiło około dziewięciu piłkarzy na co dzień grających w rozgrywkach Nice I Ligi. Jedyną bramkę dla naszego zespołu zdobył Marcin Dzido. 

Już przed pierwszym gwizdkiem spotkania, kiedy spiker podawał skład gospodarzy, można było wywnioskować że Sokół będzie miał dziś arcytrudne zadanie. W wyjściowym składzie Górnika pojawił się między innymi Aleksander Komor którego jeszcze rok temu mogliśmy oglądać na boiskach Lotto Ekstraklasy, oraz kilku innych zawodników z pierwszego zespołu Górnika. W naszym zespole zabrakło w tym spotkaniu Kamila Boguckiego, Damiana Zdunka oraz Adriana Hołowni. Do gry po kontuzji kolana wrócił Karol Nowicki. 

Od pierwszych minut spotkania widać było znaczącą przewagę zielono-czarnych, co udokumentowali szybko strzeloną bramką. Sokół bronił się jak mógł jednak na nic to się zdało. Do 30 minuty przegrywaliśmy już 4:0. W 32. minucie w pole karne gospodarzy ruszył Marcin Dzido, po krótkiej walce o piłkę ze stoperem Górnika został sfaulowany, sędzia wskazał „wapno”. Sam poszkodowany postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i wykonać rzut karny. Uderzył w prawo, jego intencje wyczuł bramkarz gospodarzy jednak wypluł piłkę przed siebie do której dopadł Dzido. Piłkarz Sokoła zrehabilitował się i uderzył tym razem obok goalkeepera z Łęcznej. Ta bramka wlała trochę nadziei w serca piłkarzy z Adamowa którzy próbowali przedzierać się pod pole karne przeciwnika, niestety z mizernym skutkiem. Do przerwy wynik się nie zmienił. Druga połowa wyglądała tak samo jak pierwsza, Górnik dominował a Sokół próbował tworzyć kontrataki, jednak nic to nie dało. Mecz zakończył się wynikiem 7:1.

POMECZOWE KOMENTARZE (dla portalu lubsport.pl)

Jacek Fiedeń: – Dzisiaj otrzymałem informację, że oprócz zawodników, których miałem do dyspozycji w Werbkowicach, dołączą do drużyny jeszcze Filip Karbowy i Łukasz Sosnowski. Natomiast z tamtego meczu odpadł mi Łukasz Tymiński. Poogarniałem to i między innymi dlatego wyszliśmy w ustawieniu 1-3-4-3. Chcieliśmy znaleźć optymalne pozycje dla zawodników z szerokiej kadry pierwszego zespołu. Nie ujmując nic przeciwnikowi, gra w tym systemie przeciwko niemu również wydawała mi się optymalna. W Werbkowicach wszyscy zagrali poniżej poziomu (środowa porażka 0:1 z Kryształem – przyp. red.). Natomiast dziś wszyscy zagrali dobrze. Było u nas widać chęci i przyjemność z gry. Mimo wysokiego wyniku nie nazwałbym tego meczu pogromem. Gdybyśmy wykorzystali wszystkie sytuacje, skończyłoby się wynikiem dwucyfrowym. Ale nawet wtedy nie ważyłbym się nazwać tego pogromem. Różnica potencjałów była dziś znaczna, ale to wynika z naszej mobilizacji. Pierwsze 30. minut to był futbol, jaki rzadko spotyka się na czwartoligowych boiskach. Chodzi mi tu o szybkość gry. Mieliśmy dużo okazji. Na przykład idealną sytuację zmarnował Jurij Wereszczak. Był sam na sam z bramkarzem, miał czas, ale trafił obok bramki. Potem podobnie przestrzelił Sebastian Szerszeń. Padło tylko siedem bramek, ponieważ Adamów skutecznie się bronił. Za to należą mu się słowa uznania. Dodam, że dzisiaj graliśmy na głównym boisku i dlatego było u nas widać radość w grze. Ostatnio skończyła nam się passa trzech zwycięstw, ale teraz zaczynamy nową. Czeka nas wyjazd do Kraśnika i mecz u siebie z Hetmanem Zamość, także… weszliśmy dzisiaj na kolejną ścieżkę zwycięstw (śmiech). Oczywiście to był żart, ale z drugiej strony – czemu nie? Nie ma w tej lidze takich zespołów, których nie da się ograć. Stal i Hetman też do nich należą. Co innego, że nie wiadomo czy w takim zestawieniu zagramy za tydzień, ale to specyfika rezerw. Możemy na pewno nawiązać wyrównaną walkę. Mamy ten atut, że w przeciwieństwie do tych zespołów nie ciąży na nas presja.

Zbigniew Sławomir Kozłowski: – Komentarz jest krótki: nie wiem, w jakiej lidze my gramy, ale dziś zagraliśmy z pierwszą drużyną Górnika Łęczna. Przepraszam, ja chcę grać przeciwko zespołowi z czwartej ligi, a nie z pierwszej! Mówię pół żartem, pół serio, ale prawda jest taka, że rywale wystawili ośmiu piłkarzy z kadry na pierwszą ligę. Natomiast kiedy dokonali w drugiej połowie korekt w składzie gra uległa zdecydowanej zmianie. Na razie nie możemy równać się z takimi zawodnikami. Jak to mawia mój znajomy – pewien trener – „to nie ten level”. Jak padła bramka dla nas? Marcin Dzido miał małe szanse na wywalczenie piłki, a jednak poszedł na nią. Obrońca się tego nie spodziewał i go sfaulował. Marcin sam wykonał rzut karny, ale na dwa uderzenia, bo bramkarz najpierw odbił piłkę klatką piersiową. Potem Marcin dobił ją niczym rutynowany napastnik. Bardzo mi zaimponował. To utalentowany, wszechstronny piłkarz. Ze względu na kontuzję Adriana Hołowni to on grał dzisiaj w ataku. Bardzo dobrze zagrał też Paweł Szlaski. Momentami grę brał na siebie Sylwester Buga. Próbowaliśmy się utrzymywać przy piłce i walczyć, choć może wynik mówi co innego. Nie robimy z tego meczu tragedii. Gdy zobaczyłem skład rywali, to pomyślałem sobie: „cholera, to niesprawiedliwe!”. Do Werbkowic Górnik pojechał w składzie prawdziwej drugiej drużyny i przegrał mecz. A dziś przeciwko nam – gdzie jesteśmy chyba największymi amatorami w tej lidze – wystawiają ośmiu ludzi, którzy żyją z grania w piłkę. Powiedziałem dziś do prezesa (Robert Cąkała – przyp. red.) przed meczem, że grając z Łęczną, która ma taki skład, to nasz zespół idzie o dwa miesiące trenowania do przodu. Trzeba co najmniej dwa miesiące trenować, żeby dowiedzieć się o piłce nożnej tyle, ile moi zawodnicy dowiedzieli się dzisiaj, grając przeciw takiej drużynie. Łęczna w takim składzie jest zdecydowanie ponad Hetman i ponad Stal. To są zawodnicy przygotowani motorycznie i potrafiący grać szybko. Wynika to ze skoku poziomu pomiędzy ligami. Podszedłem po meczu do trenera z Łęcznej, bo to mój kolega i powiedziałem mu, że jestem zawiedziony, że wystawili na nas taki skład. Zadzwoniłem też do trenera Bogusława Baniaka i mówię: „zamiast dać drugą drużynę i postawić mi kawę przed meczem, to Ty wystawiasz pierwszy zespół?!”. Przygotowujemy się teraz na rywali będących w naszym zasięgu, czyli Roztocze czy Ryki. Przynajmniej za tydzień zagramy już z zespołem z czwartej ligi po tym niespodziewanym meczu z pierwszoligowcem (śmiech)

Górnik II Łęczna – Sokół Adamów 7:1 (4:1)

Bramki: Jurij Wereszczak 6’, Sebastian Szerszeń 11’, Aleksander Komor 19’, Aleks Aftyka 30’, Nikola Talimdzioski 57’, Piotr Pacek 75’, Filip Karbowy 79’ – Marcin Dzido 32’

Żółte kartki: Jurij Wereszczak, Łukasz Sosnowski, Sebastian Szerszeń – Sylwester Buga, Michał Stępniak, Paweł Szlaski

Górnik: Smug – Fiedeń (83’ Rojek), Komor, Pacek – Wereszczak (46’ Talimdzioski), Sosnowski, Skałecki (80’ Greniuk), Aftyka (83’ Orysz) – Suchanek, Szerszeń, Karbowy.

Sokół: Osial – Mac. Baran (46’ Cydejko), Szlaski (80’ K. Nowicki), Gromysz (46’ Goździołko), Stępniak – Mat. Baran (60’ Grochowski), Buga, Szymański, Sokołowski – Borkowski (56’ Łukasik), Dzido.