Jakiś czas temu jeden znajomy filmowiec weselny żalił się, że branża video filmowców mocno ostatnio podupada. Twierdził, że wymagania klientów rosną a budżety przeznaczane na videofilmowanie wprost proporcjonalnie maleją. „Wesele nie odbędzie się bez zespołu muzycznego – mówił. Ale już bez kamerzysty można obyć się jak najbardziej.

Postanowiłem się nad jego wywodem zastanowić nieco dłużej. Na początek trzeba przyznać mu rację – w ostatnim sezonie miałem trzykrotnie przyjemność obsługiwać imprezę weselną bez obecności kamerzysty.

Przypomniałem sobie również moje zdjęcia ślubne Lublin, które odkurzam, co jakiś czas powracając do chwil sprzed laty. Patrząc na to obiektywnie kasety VHS z wesela nie obejrzałem w całości ani razu. Fotoreportaż ślubny przedstawia jakąś konkretną historię, własne spojrzenie na rzeczywistość. Nagranie video już niekoniecznie.

Pamiętam czasy, kiedy kamera była niczym obrączki ślubne – nieodłączny elementem uroczystości ślubno – weselnej. Ujęcia gości jedzących pierwsze danie przechodziły do historii i stanowiły element rozważań najbliższej rodziny na następne kilka tygodni po weselu. Kaseta, która krążyła po rodzinie i znajomych była znakomitym nośnikiem zarówno informacji jak i zwyczajowości. Wspólne oglądanie kasety z wesela było niczym biesiada imieninowa czy nawet spotkanie świąteczne.

Ale wszystko kiedyś się nudzi i w temacie video również powiało nudą.  Obiektywne odtwarzanie rzeczywistości nie było już takie fajne dla ludzi wychowanych w dobie niesamowitych efektów specjalnych. Nawet wymiar, jakości HD nie uratował sytuacji.  Ludzie stopniowo powracali do zdjęć.

Myślę, że sprawa jest jeszcze do uratowania, ale video filmowcy muszą sami zrozumieć, że dzisiejsi klienci nie oczekują już suchych z imprezy nagranych na nośnik DVD. Publiczność chce podczas oglądania czuć emocje. Młodzi chcą się poczuć przynajmniej przez te kilkanaście godzin jak para pierwszoplanowych aktorów, którym życie nadało główne role. Film musi inspirować, wzbudzać w widzu refleksje i przede wszystkim emocje wizualne.

Jeśli tego zabraknie a mentalność operatorów kamer nie zmieni się dosyć szybko to faktycznie będziemy mogli mówić o pewnym marazmie, który powstanie na rynku usług videofilmowania wesel.