Przeglądając ostatnio jedno forum o tematyce ślubno – weselnej natrafiłem na wątek o takim tytule. Mimo że czasu mam ostatnio dość niewiele, po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi postanowiłem rozpocząć blogowanie w 2011 roku właśnie od tego tematu.

Kilka lat temu, kiedy większość przyjęć weselnych odbywało się systemem gospodarczym problem wyżywienia obsługi weselnej praktycznie nie istniał.  Członkowie zespołu muzycznego, kamerzysta i fotograf weselny otrzymywali te same posiłki, co inni goście weselni.

Dziś, kiedy tzw. „talerzyk”, czyli opłata za jednego gościa weselnego w lokalu wacha się w kraju od 100 do 250 PLN a zakładając, że zespół muzyczny ma minimum trzech członków – mówimy tutaj o dodatkowych kosztach dla młodej pary dochodzących nawet do 1000PLN. Przy takich kosztach pojawia się pytanie zawarte w temacie – czy w ogóle płacić członkom obsługi wesela za jedzenie? Jego zasadność postaram się przedstawić w kilku zdaniach.

Proszę sobie wyobrazić, że zarówno członkowie zespołu muzycznego jak i kamerzysta z fotografem od godziny 13-14 do 3-4 nad ranem nie mają nic w ustach. Nawet, jeśli tuż przed weselem zjedliby obfite posiłki to nie sądzę, że około północy będą w stanie myśleć o czymś innym niż coś do zjedzenia. Zwłaszcza, że grając cały czas mają przed sobą suto zastawione stoły biesiadników. W swojej karierze miałem raz trochę niesmaczną sytuacje, kiedy, być może nieświadomie, młoda para nie zapewniła posiłków obsłudze wesela. Wyszło może nieco niezręcznie, ale około 21 wraz z orkiestrą i kamerzystą byliśmy już po prostu głodni. Skończyło się na tym, że tuż przed 22 pod salę weselną zajechał Pan z gorącą pizzą i siedząc obok sceny, (bo generalnie żadnego oficjalnego stoliczka nie mieliśmy), konsumowaliśmy na szybko włoskie danie. Po tym incydencie rodzina młodej pary zrozumiała swój błąd i w przeciągu godziny mieliśmy dostawiony obok sceny niewielki stoliczek z wędliną i sałatkami.

Rozpatrując opłatę weselną za jedną osobę warto po negocjować z właścicielem lokalu i zaproponować np. okrojone menu w ramach 50% opłaty za członków obsługi weselnej. Przy dużym przyjęciu często obsługa liczona jest gratisowo, bo lokal i tak zarabia duże sumy na gościach weselnych.

Odrębny temat to alkohol. Sam wyznaję zasadę, że w pracy się nie pije i realizując zdjęcia staram się jej przestrzegać. Z doświadczenia wiem, że dużo osób wacha się czy stawiać alkohol weselny na stoliku dla obsługi czy nie. Wszyscy ludzie pracujący przy obsłudze wesela to profesjonaliści, którzy powinni wiedzieć, co wypada a co nie, co trzeba a czego powinni unikać. Jeśli obsługa faktycznie będzie na poziomie to nawet litry alkoholu rozstawione na stole nie zepsują przyjęcia weselnego. Jeśli klasy zabraknie to tak czy siak wódki można się napić nawet „po kryjomu” i nic tego nie zmieni.

Tak, więc rozpatrując temat czy płacić za jedzenie obsłudze trzeba wykazać się sporą elastycznością a także warto wcześniej zorientować się jak ta sprawa wygląda przy podpisywaniu umowy z właścicielem lokalu.