Ślub to szczególna a zarazem bardzo podniosła uroczystość. Wymaga od organizatorów odpowiedniej oprawy. Elementem tej ceremonii jest również droga młodej pary do kościoła i z powrotem. Dziś kilka propozycji, w jaki sposób nadać jej niepowtarzalny charakter.
Wiadomo nie od dziś, że efekt determinuje budżet danego przedsięwzięcia. I tak najprostszym rozwiązaniem, niegdyś powszechnie praktykowanym jest zatrudnienie bogatego wujka z mercedesem albo audi lub kolegi, który za granicą kupił właśnie wypasione BMW.
Takie rozwiązanie z punktu widzenia ekonomicznego jest najtańsze, ale przeżycia związane z drogą z domu do kościoła – również raczej mizerne.

Co raz powszechniejszym staje się dziś wynajęcie limuzyny do ślubu. Koszt takiego auta to pieniądze rzędu od 800PLN w górę. Ceny przejażdżek autami z górnej półki sięgają nawet do kilku tysięcy. Swego czasu ciekawym trendem była adaptacja starych syrenek i warszaw na auta ślubne. Zainteresowanie tego typu usługą było całkiem spore aż ceny przejażdżek naszymi reliktami motoryzacji sięgnęły niemal pułapu średniej klasy limuzyny.
Ostatnia propozycja jest zdecydowanie najbardziej dystyngowana, ale nie zawsze się sprawdza w praktyce. Modne stały się przejażczki do ślubu dorożką lub ekskluzywnym zaprzęgiem. Jest to dość duży wydatek, ale przy niewielkiej trasie efekt jest nieprawdopodobnie mocniejszy. Niestety, dorożka zda swój egzamin jedynie przy dość przyzwoitej pogodzie. Są, co prawda wersje z daszkiem w razie deszczu, ale przy niskiej temperaturze, przejażczka zaprzęgiem mogłaby być brzemienna w skutkach dla pary młodej.

Oczywiście te trzy propozycje nie zamykają zupełnie tematu. Byłem raz świadkiem, kiedy chodnikiem młoda para szła pieszo bezpośrednio do kościoła w towarzystwie fotografa i kamerzysty. Inna sprawa, że zdarzyło mi się widzieć przejazd młodej pary do kościoła, który był w odległości 400 metrów od domu pani młodej. Przyznam szczerze, że dłużej zeszło się z umieszczeniem sukni pani młodej uszytej na kole niż z samym przejazdem.