W tym temacie powiedziano już wiele. Jeszcze kilkanaście lat temu, stanowił niezręczne tabu w naszym kraju. Wszyscy go uprawiali, ale nikt starał się o tym nie mówić. Dziś powszechnie poruszany dzieli nasze społeczeństwo na dwa obozy poglądów. Dziś postaram się przybliżyć oba i krótko je scharakteryzować.

Jak wiadomo już nawet staropolskie przysłowia przestrzegają nas „nie kupuj kota w worku”. Wszystko jest dla ludzi w odpowiednich ilościach i w odpowiednim czasie. Wiadomo, że z roku na rok pułap młodzieży, która wchodzi w okres rozpoczęcia współżycia płciowego stale się obniża. Co prawda wysyp 16 letnich matek już się nieco zahamował, ale to głównie za sprawą większego uświadomienia młodzieży w temacie antykoncepcji. Wiadomo, że nie damy rady walczyć z tzw. przepływem informacji, który systematycznie uświadamia, co raz młodszych nieletnich i wprowadza ich chyba zdecydowanie za wcześnie w tajniki życia seksualnego. Kontakty seksualne to nie to samo, co pożycie małżeńskie a w pewnym okresie te dwa pojęcia znaczeniowo zaczęły zacierać różnicę miedzy sobą.

Inna sprawa, że trudno sobie wyobrazić udane małżeństwo ludzi, którzy nie sprawdzą swoich preferencji seksualnych przed ślubem. Seks to dla jednych temat szeroki, złożony i rozległy, dla innych jest prostą kwestią, nad którą nie warto się rozdrabniać. Warto przed ślubem zwrócić uwagę, jakie poglądy w tej sprawie ma nasz partner no i nie ukrywajmy – samą teorią nie nauczymy się niczego.

Z drugiej strony jesteśmy krajem katolickim. Zdecydowana większość naszych mieszkańców, która deklaruje przynależność do Kościoła Rzymsko – Katolickiego uprawiając sex przed ślubem popełnia bądź, co bądź grzech w sposób świadomy.  Jeśli deklarujemy się, jako wyznawcy pewnych poglądów a potem świadomie postępujemy wbrew temu, w co wierzymy to nie jest to do końca poprawnie moralne zachowanie.

Rozsądek przeciwko moralności. W zasadzie najrozsądniej było by postępować w zgodzie ze swoim sumieniem, ale w tym wypadku, kiedy w grę wchodzi czynnik emocjonalny – jest ciężko.

Na zakończenie i pociechę dla przyszłych młodych par przytoczę tutaj powszechnie znaną myśl – lepiej grzeszyć i potem żałować niż żałować, że się nie zgrzeszyło.