Ostatnio mój znajomy, którego nie widziałem dość dawno odezwał się do mnie telefonicznie. Po krótkiej wymianie uprzejmości i moim stwierdzeniu, że zajmuję się fotografią ślubną odparł, że to ciężki kawałek chleba.  Postanowiłem nieco po drążyć i rozwinąć temat, aby poznać jego zdanie na ten temat.

Fakty, które udało mi się wyciągnąć przerosły moje oczekiwania. Okazało się, że niespodziewanie wyrosła mi konkurencja. Znajomy od lat trudnił się handlem. Pracował, jako przedstawiciel handlowy w wielu renomowanych firmach. Kilka miesięcy temu hobbystycznie kupił aparat wysokiej klasy, po czym dokładnie poznał jego funkcje i możliwości.  Swoją przygodę z fotografią rozpoczął organizując sobie plenerowe wypady gdzie jego ofiarami padały motyle i niewielkie ptaki.  Potem powoli przerzucił się na pstrykanie swoich, co ładniejszych koleżanek. Miało to swoje przełożenie na jego kontakty interpersonalne. Generalnie takie modelki zdecydowanie łatwiej było zaprosić na kawę lub kolacje.  Wreszcie usłyszał, że na ślubach można dość dobrze zarobić. Więc dokupił obiektyw i właśnie kilka dni temu realizował swoje pierwsze zlecenie ślubne. Tłumaczył się, że dla znajomych, których i tak nie stać było na fotografa a chcieli mieć zdjęcia, ale mimo wszystko stwierdza, że to Ciężki kawałek chleba i podziwia moją wytrzymałość.

Z kolei inny mój kolega również wysokiej klasy fotograf przyrody wykonał blisko kilkaset fotografii kwiatów, ptaków, liści i owadów, z których miałem okazję korzystać pracując przy składzie moich kilkunastu ostatnich publikacji książkowych.  Zdjęciami zachwycali się wszyscy. Na tyle mocno, że znajomi postanowili mu zorganizować wystawę autorską jego prac. Ekspozycja wspaniała. Przyroda w dużym powiększeniu robi wrażenie. W wszystko byłoby bez zarzutu gdyby nie fakt, że na wystawę autor przyszedł ze swoim nowiutkim Nikonem.  Kiedy kilka dni później poprosiłem o kilka zdjęć z wystawy otrzymałem płytę z niemal 200 fotografiami w formacie JPG. Niestety na palcach jednej ręki można było policzyć zdjęcia, które nie były poruszone. Autor tłumaczył potem, że nie miał lampy zewnętrznej a jego Nikon wbudowanej już nie miał i stąd gorsza jakoś fotografii.

Jaki wniosek można wyciągnąć z tych dwóch zdarzeń? Fotograf weselny realizujący zdjęcia ślubne musi być przygotowany w swojej pracy na każdą ewentualność. Momenty, które ma zadanie uchwycić nigdy się nie powtórzą. Młodzi nie poczekają, ksiądz nie zatrzyma uroczystości, a obsługa lokalu nie zamontuje nam dodatkowych świateł.  Śpiewać każdy może, ale… czy każdy utalentowany fotograf jest w stanie podjąć wyzwanie reportażu ślubnego?