Powiślak górą w meczu z Sokołem…

W 29 Kolejce IV Ligi Lubelskiej „Rosoły” udali się do Końskowoli gdzie podejmowali miejscowy Powiślak. Mecz zakończył się wynikiem 4:1 dla gospodarzy, jedyną bramkę dla naszej drużyny zdobył Karol Borkowski. Sokół jest coraz dalej od utrzymania w lidze aczkolwiek wszystko jeszcze jest możliwe. Otóż adamowianie muszą wygrać w ostatnim meczu z EKO Różanką, Roztocze Szczebrzeszyn musi pokonać MKS Ryki i na III ligowym szczeblu ligi musi utrzymać się MKS Podlasie Biała Podlaska. Taki obrót sprawy da Rosołom utrzymanie.

KOMENTARZE TRENERÓW

Łukasz Giza: – Wszystko udało się zgodnie z planem. Wygraliśmy 4:1, ale mogliśmy strzelić jeszcze o wiele więcej bramek. Chcieliśmy się pożegnać zwycięstwem z własnymi trybunami w tym sezonie. Wiadomo, były w tym meczu lepsze i gorsze momenty, ale ogólnie nie mamy na co narzekać. Rywale walczyli i tej walki na pewno nie wolno im odmówić. Uważam jednak, że to właśnie umiejętności czysto piłkarskie zadecydowały o tym, że ten mecz wyglądał tak, a nie inaczej. Szybko zdobyliśmy pierwszego gola, parę minut później następnego. Piłkarsko z pewnością byliśmy drużyną o wiele lepszą. Natomiast powtórzę jeszcze raz: chłopakom z Adamowa w żadnym wypadku nie można zarzucić braku ambicji. Trzymam kciuki za to, żeby powalczyli w ostatnim meczu ligowym i zdobyli punkty, dzięki którym może się utrzymają. My cieszymy się ze zwycięstwa i myślimy już o ostatnim meczu, kiedy to pojedziemy do Kraśnika.

Zbigniew Sławomir Kozłowski: – Graliśmy z zespołem, który jest przygotowany: biega, ma siłę, ma kondycję i trenuje cztery razy w tygodniu. Widać było, że to drużyna, która traktuje piłkę poważnie. Trudno więc się z nimi porównywać. Uczciwie powiem, że gdyby nie Norbert Osial, to przegralibyśmy zdecydowanie wyżej. Wyczyniał niemożliwe rzeczy w bramce. Może gole rywali były trochę dziwne, ale oceniając realnie to, co działo się na boisku, to nie było żadnej szansy, żebyśmy zawalczyli choćby o punkt. Najpierw moi zawodnicy zagapili się przy rzucie rożnym. Praktycznie sami weszli sobie do bramki. Później zawodnik z Końskowoli minął czterech graczy i strzelił do pustej. Po przerwie fajnego gola zdobył głową Karol Borkowski, ale to było z naszej strony wszystko. Jeżeli dopisze nam szczęście w ostatnim meczu, to wyprzedzimy MKS Ryki i się utrzymamy. Wypada nam rano pójść na mszę i modlić się, żebyśmy wygrali z Eko i żeby Podlasie się utrzymało. Mogę powiedzieć, że przynajmniej ja dam na mszę.

Powiślak Końskowola – Sokół Adamów 4:1 (2:0)

Bramki: Patryk Grzegorczyk 18’, Jakub Wankiewicz 32’, Mateusz Kłyk 66’, Damian Kopeć 77’ – Karol Borkowski 57’

Powiślak: Zolech – Wankiewicz, Grzegorczyk, Kędra, Leszczyński – Dudkowski (54’ Banaszek), Miazga (63’ Kopeć), Fularski (46’ Mietlicki) – Pięta, Sułek (46’ Kłyk), Przychodzień (46’ Kamola).

Sokół: Osial – Bogucki, Gromysz, Strzyżewski, K. Nowicki – Mat. Baran (70’ Cąkała), Buga, Mac. Baran (80’ Zdunek), Sokołowski – Borkowski, Dzido.

Żółte kartki: 
Widzów: 100  
Sędziował: Konrad Łukiewicz (Zamość)

https://lubsport.pl/iv-liga-pilka-nozna/powislak-nie-zawiodl-w-ostatnim-domowym-meczu-sokolowi-pozostala-modlitwa

Start a Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany.