Z EKO na „Piątkę”… Sokół spada z IV Ligi

W ostatnim meczu IV Ligi sezonu 2017/2018 Sokół pewnie pokonał na własnym boisko EKO Różankę aż 5:0. Niestety to zwycięstwo nie dało klubowi utrzymania w lidze gdyż MKS Ryki pokonały na wyjeździe Roztocze Szczebrzeszyn 3:5 i to właśnie oni pozostali w IV Lidze. Bramki dla Sokoła strzelali : 2x Marcin Dzido, Mateusz Baran, Karol Borkowski, Kamil Bogucki.

Sokół Adamów – Eko Różanka 5:0 (2:0)

Bramki: Mateusz Baran 23′, Marcin Dzido 33′, 54′ (rzut karny), Kamil Bogucki 70′, Karol Borkowski 75′

Sokół: Osial – K. Nowicki (55′ Cydejko), Szlaski (75′ Gromysz), Szymański, Mac. Baran (70′ Łukasik) – Mat. Baran, Buga (62′ Goździołko), Strzyżewski, Bogucki – Borkowski, Dzido (60′ Zdunek).

Eko: Witkowski – Prus, Żakowski, Jędrzejuk, Bartnik – Waniowski, Błaszczuk, Walaszek, J. Gołąb – Więcaszek, Magdysz (57′ Wieliczuk).

Żółte kartki: Marcin Dzido – Wojciech Więcaszek, Patryk Błaszczuk
Sędziował: Marcin Kluk (Zamość).

KOMENTARZE TRENERÓW

Zbigniew Sławomir Kozłowski: – Sytuacja się odmieniła. Zawsze to my jeździliśmy na mecze z jednym rezerwowym, a teraz to Eko Różanka przyjechało w bardzo okrojonym składzie. Przy takiej pogodzie, zespół, który gra bez zmian, nie ma żadnych szans. Tak się działo u nas przez jakieś sześć spotkań. Tym razem spokojnie mogliśmy dyrygować składem. Należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Rywalom nie zależało tak bardzo, jak nam. Chłopcy dali z siebie bardzo dużo, ale MKS Ryki pokazał, że w kilka minut można strzelić trzy gole. Jesteśmy tym troszkę zdegustowani, bo to jest coś nieprawdopodobnego. Należy jednak zostawić te dywagacje. Stało się, jak się stało. Sami jesteśmy sobie winni. Kiedy mieliśmy pełny skład, potrafiliśmy wygrywać. Czasem nie było po prostu kim grać. Umiemy grać, bo pokazaliśmy, że fajnie nam to wychodzi, ale co z tego? Wszystko na nic. 

Jarosław Romaniuk: – W tym meczu byliśmy chyba na wakacjach. Przez dwadzieścia minut prowadziliśmy grę. Można powiedzieć, że graliśmy w dziadka z Sokołem Adamów. Rywale zaczęli strzelać gole i nagle zrobiło się 0:3. Od kiedy zostały wypełnione zadania wyznaczone przez klub, czyli zdobycie Pucharu Polski ChOZPN i utrzymanie w IV lidze, zeszło z nasz powietrze. Niestety, w tym spotkaniu byliśmy bezradni. W dodatku mieliśmy bardzo okrojony skład, bo na tę konfrontację udaliśmy się zaledwie w dwunastu.

Start a Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany.